poniedziałek, 17 czerwca 2013

Yoga, my inspiration <3


Przygodę z jogą zaczęłam jakieś 1,5 roku temu. Na zajęcia wybrałam się bardziej z ciekawości niż świadomego wyboru. 
Co spowodowało że zostałam na dłużej? Dzień po pierwszych zajęciach nie mogłam podnieść rąk. Uczesanie się graniczyło z cudem. Takie zakwasy miałam. Wiem, że zakrawa to o sadomasochizm, ale właśnie tak lubię - skatować się niemiłosiernie i poczuć że żyję. 

Oczywiście wybrałam jedna z najbardziej dynamicznych form jogi - ashtangę. 


Co mi dała joga? Fizycznie jakieś mięśnie (i to nie w śladowych ilościach!), wytrzymałość, przy okazji zabrała parę kilogramów. A duchowo dystans, mnóstwo dystansu. Z wulkanu emocjonalnego stałam się oazą spokoju. Wreszcie moje zachowania są liniowe. Co prawda w dalszym ciągu niektórym udaje się mnie wkurzyć, ale to już raczej kwestia zdolności.

Na zajęciach poznałam mnóstwo niesamowitych ludzi. I faceta też da się znaleźć w szkole jogi - przetestowane!

Joga jest moim niekończącym się źródłem inspiracji.


* Zdjęcia pochodzą z https://www.facebook.com/ynspiration

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz